Skazany na noc. O wystawie „Władysław Sebyła. Nokturn+ 1940”
Oddział: , Dodano: 18 marca 2013

Autor – słowo greckie, ciemne i magiczne
Cyprian Norwid

Władysław Sebyła to autor poważny. Mimo że wiązał się krócej lub dłużej z kilkoma formacjami literackimi, nie można go ostatecznie przypisać do żadnej grupy czy ideologii. Jego żywiołem była poezja pojmowana jako uparte przedzieranie się przez siebie, świat, rzeczywistość w poszukiwaniu istoty życia.

W poemacie zatytułowanym „Koncert egotyczny” czytamy: Dochodzić prawdy? Czy nie prostym czynem? Dotknięciem rzeczy, zaś w „Dialogu w ciemności” jakby dopowiedzenie: Ja jestem ciemna siła, która uderzając o rzecz błyska światłem. Jestem w o l ą dnia.

Tak włącza się Władysław Sebyła w nurt Norwidowskiej myśli, gdzie, aby posłużyć się transpozycją słów wielkiego romantyka, piękno nigdy nie jest samo. Autor „Młynów”
podejmując trudne zobowiązanie wkroczenia w rewers światła nie omija ludzkich lęków, nie oszczędza pozorów. W pragnieniu pokonywania mroków chaosu odważa się być człowiekiem pełnym, dojrzałym.

Wystawa zorganizowana została z okazji 110. rocznicy urodzin tego niepospolitego twórcy: poety, malarza i muzyka. Przedstawiamy go na tle najtrudniejszych wydarzeń dwudziestego wieku: walki Polaków o niepodległość i zderzenia ze zbrodniczymi totalitaryzmami: niemieckim nazizmem i sowieckim komunizmem.

Paradoksy historii. Pozbawiony agresji, subtelny intelektualista, pełen niechęci do jakichkolwiek wojskowych zatrudnień, zostanie poddany młynom okrutnego czasu i zginie, zamordowany przez sowieckich agresorów, wzięty wcześniej do niewoli jako podporucznik polskiego wojska. Jego los, choć dopełnił się pod Charkowem, stanie się symbolem tej rzeczywistości, którą odczytujemy w jednym słowie: Katyń.

Wejście w ciemny splot tego życia i twórczości wymaga odwagi.

Zadanie jest tym bardziej zobowiązujące, że po śmierci tego artysty zapadło długie milczenie, a w latach ostatnich także był wspominany rzadko.

Muzeum Literatury na kilka miesięcy będzie mu jakby utraconym domem – choć w pewnym sensie to już się stało w chwili przyjęcia pod nasz dach bogatego archiwum Poety.

O pisarzach wiele mówią ich wczesne próby literackie. Dzięki decyzji żony Władysława, Sabiny Sebyłowej, wszystkie zapisy znalazły się w naszym zbiorze rękopisów. Młodzieńczy dorobek Sebyły, przez samego autora pieczołowicie przechowywany, w większości nie ujrzał światła dziennego. Postanowiliśmy jedną z tych prób, „Bunt ludzi. Strzępy niescenicznego dramatu”, wydać w formie drukowanego autografu i dołączyć do druku towarzyszącego wystawie. Czynimy to nie tylko ze względów ikonograficznych. Utwór ten odczytujemy jako niezwykłe przesłanie o eschatologicznym wymiarze – kaligraficzne pismo autora pozwala zaś na odczytanie go w całości z czystopisu.

Nie bez znaczenia dla naszej decyzji jest także, umieszczona przed „Wstępem” notatka sporządzona ręką Władysława Sebyły i podpisana inicjałami W. S. Zawiera ona sugestię, że tekst ten został odnaleziony w tajemniczych okolicznościach i… nie wiadomo, kto go stworzył. Ten dystans do własnego utworu pogłębia wrażenie dotknięcia tajemnicy, jakby zewnętrznej wobec rzeczywistego autora tekstu:

Znalazłem tę rzecz romantycznym sposobem w zakamarkach jednego ze starych domów na Starym Mieście, we wnęce zamurowanej mieszczącej się w głębokiej framudze okna. Wyobraźnia dopowiada: może w którejś z naszych kamienic?

W tym właśnie młodzieńczym utworze pojawia się po raz pierwszy symbol kwadrygi:

A tam na stropie niebios śpiew zawisnął cichy
I rósł, i rósł i komet kołysał łodygi,
Roztęczał się jak jasne, niewinne uśmiechy,
I hymnem bił o gwiazdy, potężniał i rosnął
To hurgotał kołami ogromnej kwadrygi,
To cichnął, jako kwiaty, co przed nocą rosną.

Bunt ludzi. Prolog

Takie miano otrzymała grupa poetycka, do której w roku 1927 przystąpił Władysław Sebyła, by wkrótce, w roku 1929, stać się redaktorem pisma o tej samej nazwie.

Wystawę otwiera początek poematu Obrazy myśli:

– Myślałeś: – Powiem słowo, a świat się otworzy,
zaklęty słowem jak sezam dziecinny,
a kiedy ujmę w dłonie żywioł płynny,
to przyjmie kształty dłoni, co go stworzy.
I ponazywam świat i jego rzeczy,
słów się nauczę wszelkich, jakie są.
To będzie moja walka – i mój trud człowieczy –
i moje zwycięstwo nad mgłą.

W słowach tych zawarte jest credo autora. Z naszej perspektywy pozostaje ocena, w jakim stopniu poeta zdołał zrealizować to zobowiązanie. Czy miał zbyt mało czasu, aby spełnić twórcze zamierzenia ? Tego zdania jest większość odbiorców dzieła poety, któremu dane było żyć tylko trzydzieści osiem lat. Jednocześnie taki „przerwany lot” wytwarzając szczególne napięcie między autorem a czytelnikiem wierszy, pozostawia jakby „przestrzeń” dla podjęcia zadania.

W pierwszej sali, której nadaliśmy tytuł KWADRYGA, mieści się wiele tematów przedwojennej aktywności artysty: życie literackie, podróże, sprawy osobiste, ćwiczenia wojskowe – stąd wrażenie ruchu, natłoku zdarzeń:

Kołują rzeczy, kołują sfery


Pojawia się emblemat grupy poetyckiej „Kwadryga”.

Na kolistym podeście (nawiązanie do symbolu młyńskiego koła), wirują figury reprezentujące różne stany: oficer, ksiądz, poeta – postaci z Panopticum:

Oto gabinet figur, czyli panopticum,
Kiwają się tu sennie osoby wszelakie.
Szept najcichszy robi się podobny do krzyku
W głuchej ciszy – w milczeniu nijakiem

Na pochylonej płaszczyźnie fotogram słynnego fresku L. Signorellego „Sąd Ostateczny”, obrazu , który stał się inspiracją powstania wizyjnego poematu „ Młyny”.

W tej przestrzeni wystawy można wydzielić kilka tematów:

U źródeł.

6 lutego 1902 roku w Kłobucku urodziło się pierwsze dziecko Henryki z Radłowskich Sebyłowej i Michała Sebyły. Dano mu imiona Władysław Stefan.

Znajdziemy tu fotografie rodziców, zdjęcia komunijne Władysława i młodszego brata, Stefana, odbitkę z legitymacji uczniowskiej oraz satyryczny wiersz siedmiolatka
pt. „Przygody po pensji.”

Przeczytamy fragment utworu zatytułowanego Ojcu:

Wierzę, że czasem, kiedy pokój już zmrokiem nasiąknie
I cisza zbudzi zegar śpiący przez dzień cały,
Przypominasz mnie sobie, kiedy byłem mały
I uporczywie muchy łapałem na oknie.
[…]
Widzisz staw, lśniące koło zgrzybiałego młyna,
Mały kościół na stromej, murowanej skarpie

Walka o niepodległość

Władysław Sebyła w pierwszym powstaniu śląskim w 1919 roku wziął udział jako ochotnik. Był zbyt młody, więc aby go przyjęto, przedstawił dokument z wcześniejszą datą urodzenia.
Wziął także udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 r.
Na fotografii gimnazjalnej z tego roku występuje w mundurze.

Żona, syn, praca artystyczno-literacka

Fotogram przedstawia kawiarnię literacką – obok smutna refleksja poety:

Wieczorami w złotych kawiarniach, w niebieskim dymie tytoniu
Gwarzą sennie oszukani poeci, oszukani, niepotrzebni nikomu

W roku 1927 zaczyna ukazywać się „Kwadryga”, zostaje wydany wspólny tom Poezje Aleksandra Maliszewskiego i Władysława Sebyły.

9 września 1928 w Krakowie odbył się ślub Władysława Sebyły z Sabiną Krawczyńską.

4 listopada 1929 urodził się ich syn Witold Maciej.

Wszystkie te wydarzenia dokumentują listy, fotografie, egzemplarze pism, z którymi Sebyła współpracował.

Wojsko

Władysław Sebyła był zdeklarowanym pacyfistą, więc wszelkie wojskowe zatrudnienia były dla niego wielką opresją…

Już dziesięć lat przed wojną pisał:

Na tych łąkach kwiecistych, po pas w lepkim błocie,
Wypadnie beznadziejnie trwać szarej piechocie,
Wypadnie szarym ludziom łazić, gwarzyć, kurzyć,
Strzelać i konać w szumie oszalałej burzy.

Tekst zostaje zderzony z fotografiami artysty: na łące, przy sztalugach, ze skrzypcami.

Przewidywał poeta, że i jego nadchodząca burza nie ominie. W Koncercie egotycznym dawał wyraz swoim ciemnym przeczuciom:

Gdzie jest kraniec szukania i kiedy przebiję
głową mur cieniów, co są moje i niczyje?
I któż to może wiedzieć, czy nie przebrnę
przez siebie? Noc już się chyli ku dniowi,
wsiąkają w jaśniejącą wodę gwiazdy srebrne,
ostatni tryl pod skrzydło schował w gąszczu słowik
i zapachniało światłem…lecz poranna rosa
nie zatrze dotknięć nocnego anioła…
nie zgasi… próżno wołam…. nie zgasi…

Te metafizyczne niepokoje łączyły się także z doświadczaniem materialnej sfery życia. Szczególnie bolesna była konfrontacja z przedstawicielami, nawiązując do określania poety „nieludzkiego gatunku”.

Przed wejściem w kolejną przestrzeń pojawia się jeszcze krótkie ogłoszenie – fragment Pieśni szczurołapa:

Obywatele!
Szczurów na świecie za wiele.
W biały dzień wyłażą ze śmietników
I ośmielają się swój pisk
Podnosić do godności człowieczego krzyku.
Zamknąć im pysk!

Kosmos

Gasną kolory dnia. Przestrzeń zanurzona jest w ciemniejącej tonacji. Na tle ciemnogranatowej ściany z delikatnym mżeniem na przezroczystej płycie napis:

Moje niebo jest mroźne jak szkło
Zimne jak lód zimny

Próbujemy przedstawić wewnętrzny pejzaż duszy ogarniętej głębokim eschatologicznym lękiem. Mroczny obraz „idących nocą młynów” to parabola drapieżnego czasu. Fragmenty poematu pt. „Młyny” z podtytułem „sonata nieludzka”, pogłębiają grozę profetycznej wizji:

[…]
Młyny szły bezszelestnie, zakopane w mroku,
w szumie skrzydeł aniołów, lecących przez światy,
i sypał się piach gwiezdny z daleka, z wysoka
na zalane czerwienią łopaty

[…]

Kołowały szatańskie koła w pustce sowiej
ciałami, które wrosły męką w drzewo śliskie.
Milczący las stał chmurą nad uroczyskiem.
Bezszelestnie krążyli aniołowie.

[…]

Noc świata

Wprowadza nas do niej wiersz bez tytułu, na wystawie cytowany w całości. Znowu zadziwia trafna diagnoza przyszłych wydarzeń (utwór powstał przed rokiem 1938):

I znowu tupot nóg sołdackich,
i grzmiących sotni gwizd kozackich,
gwiaździsty nad Europą but,
i mrowi się ludami wschód.

Dalej następuje opis grozy – niestety, jak już wiemy – zrealizowanej:

I znów? Czy znów? Kołowrót dziejów
w płonący krąg porywa nas,
skończyły się sny kołodziejów,
stalowy szumi groźny las.

Żelazne dęby dudnią głucho.
toczy się mur, żelazny bór.
Nad konarami, zawieruchą
znów szumi wiatr, znów śpiewa chór.
O mój rozmarynie…

W gablotach listy wywozowe z obozu w Starobielsku – „listy śmierci”, guziki z mundurów oraz pusty nieśmiertelnik żołnierski – eksponaty wypożyczone z Muzeum Wojska Polskiego. Obok fotografie z katyńskich ekshumacji. Fragmenty listów do żony:

Kochana moja. Dostałem dziś o 18-tej kartę powołania. Nie mam sposobu, żeby Cię zawiadomić […]. Jadę dziś o północy, tam, gdzie to było powiedziane […].

i z obozu w Starobielsku z 9 marca 1940 roku:

[…] czasem słucham muzyki przez radio, która tu jest dobra, ale – dziwne to dość – bardzo mi ciężko słuchać, choć jak wiesz, bardzo lubię muzykę. Następną kartkę napiszę, prawdopodobnie, w kwietniu. […].

Pośrodku sali tory. Na podkładach kolejowych oświetlone małymi reflektorkami przedmioty:
kopie rękopisów listów i wierszy, fotografie, fragment muzycznej kompozycji.

Tu, obok rękopisów Władysława Sebyły i listów jego żony, Sabiny, odnajdziemy juwenilia Lecha Piwowara, młodego poety, który także stał się ofiarą katyńskiego mordu. Na bocznych ścianach z dwu stron, wąskie pasy luster multiplikujące inscenizację (pociągów wiozących polskich jeńców na wschód było wiele). Nad lustrami fryz złożony z rozmywających się fotografii rodziny i przyjaciół. To „rozmywanie się” stwarza wrażenie widoku z pędzącego pociągu, jednocześnie filmu życia przewijającego się przed oczyma umierających.

Instalacji plastycznej towarzyszy kompozycja muzyczna: dudnienie pociągu przeplata się ze skrzypcowym trylem – to „Źródło Aretuzy”, fragment „Mitów” W. Szymanowskiego, ulubiony utwór Władysława Sebyły, często przez niego grywany.

Nad przeszklonymi drzwiami, prowadzącymi na dziedziniec, fotografia płaskorzeźby Matki Boskiej Katyńskiej. Obok na ścianie, ręcznie wykonane napisy – notatki z pamiętnika Sabiny Sebyłowej:

Władysław nie wraca!
Władysław nie daje znaku o sobie
Wigilia bez Władysława

W kontekście dramatu katyńskiego nie można przemilczeć śmierci polskiej delegacji udającej się na uroczystości siedemdziesiątej rocznicy tragicznych wydarzeń. Symbolem spinającym obydwa bolesne fakty jest na wystawie start samolotu. Migawka filmowa przedstawia samolot z trumną Prezydenta RP na pokładzie odlatujący z Warszawy do Krakowa. Jest to symboliczny moment pożegnania polskich przedstawicieli, którzy zginęli pod Smoleńskiem w drodze na uroczystości 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, a jednocześnie znak ogarniający „rozstrzelaną armię”. Wzlot ku niebu kojarzy się z transgresją w inny wymiar rzeczywistości. Można także przyjąć, iż w symboliczny sposób jeńcy zamordowani w Katyniu podążyli z Prezydentem na Wawel.

Wart odnotowania jest piękny gest pilota. Samolot „Casa”, odlatujący z trumną Prezydenta RP macha na pożegnanie skrzydłami. Jest to nawiązanie do ludowej tradycji trzykrotnego uderzania trumną o próg domu Zmarłego.

Tak kończy się główny wątek tematyczny wystawy: droga Poety przez „noc świata”.
Kolejna przestrzeń to aneks pod schodami. Tu odnajdziemy świadectwa wierności i trwania,
które zawdzięczamy bliskim Władysława. A więc:

Lustra. Sabina i Witold

W boczną, jakby ukrytą przestrzeń, wprowadza mroczny wiersz Pogrzebny, napisany przez Władysława Sebyłę w roku 1933, antycypujący – co częste u tego poety – przyszłe wydarzenia:

W nieznanym zatonięty,
przez ciemność pochłonięty,
uniesiony wysoko
broczysz nocną posoką,
płyniesz w nieznane strony,
gdzieś będziesz pogrzebiony,
gdzieś będziesz pochowany,
w ziemi śniegiem usłanej
w ziemi mocno ubitej,
w nocy niebem przykrytej,
odczłowieczony.

Sabina, żona Władysława, była dla niego prawdziwą partnerką intelektualną i emocjonalną podporą, a po jego odejściu z ogromną determinacją i pieczołowitością dbała o spuściznę. Syn, Witold, nazywany przez rodziców Maciusiem, obdarzany przez nich wielką miłością, widział „oczami duszy” tragiczną śmierć swojego ojca. Ten wstrząsający fragment zapisków Sabiny Sebyłowej umieszczamy na ścianie nad gablotami:

4 listopada 1943
Urodziny Macieja. Jaką mój syn ma tę chłopięcą młodość. Przyszedł do mnie, oparł palce rąk o moje ramiona i powiedział, nawet spokojnie: Wiesz mamo, że ja wciąż widzę ojca, któremu strzelają w kark.

Obok, kolejna notatka:

9 września 1943
Piętnasta rocznica naszego ślubu [….]. Z intelektualnego chłodu „Źródła Aretuzy”, miniatury na skrzypce i fortepian Karola Szymanowskiego, uporczywie wraca dzisiaj, w samotną rocznicę, ulubiony mój i Władysława fragment. Potworny czas nie zatrze, nie oddali muzycznego wspomnienia i oczekiwania na tryl, gdy Władysław grał na skrzypcach „Źródło”.

W gablotach umieszczamy albumy i pamiętniki. Na ścianach portrety Maciusia rysowane przez ojca i zdjęcia dorosłego już Witolda.

W najgłębszej części tego ANEKSU krótkie zestawienie: pełna współczucia notatka Sabiny Sebyłowej na temat jeńców radzieckich:

Koniec października 1941
Zdarzyło mi się spotkać parę razy niedużą kolumnę jeńców radzieckich – pod eskortą uzbrojonych wermachtowców – wracających nad wieczorem z pracy ulicą Ząbkowską. Typy z różnych stron ZSRR. Jeńcom, jak wiadomo, nie wolno nosić pasów. Już samo to jak ich „odżołnierza”. Jakże muszą ich nieludzko głodzić. Szkielety obciągnięte skórą. […] Idąc, niegłośno śpiewają. Idą powoli. I jest coś takiego w tych pieśniach, jakby od wieków zbierano w Rosji wątki smutku, rzewności, niedoli, udręki i stopniowo je przetwarzano muzycznie, aż nasyciły się syntezą tych uczuć, wyrażającą tragedię ludzi w niemieckiej niewoli.

Obok: fotografia grobów katyńskich (Sabina nie wie jeszcze, jak zginął jej mąż). Dalej kolejne świadectwo, z marca 1941roku, dotykające sfery kultury, na którą Sabina była szczególnie uwrażliwiona. Zamach na Igo Syma, aktora współpracującego z niemieckimi okupantami, skomentowany został przez nią następująco:

…płaski dowcip, łatwa melodyjka, minimum kostiumu, wulgaryzowanie teatru, planowe, zorganizowane niszczenie kultury.

Sym, volksdeutsch, nazbyt gorliwie – dla nas – i szkodliwie realizował niemiecką politykę kulturalną.

Polskie podziemie kulturalne zdecydowało zlikwidować Syma.

Sabina Sebyłowa pozostawiła własny, literacko dojrzały zapis życia w okupowanej stolicy zatytułowany Notatki z prawobrzeżnej Warszawy. Tę książkę i bardziej znaną Okładkę z pegazem znajdujemy w gablotach obok albumów i notatek rękopiśmiennych.

Wychodzimy z intymnej przestrzeni pamięci, aby spotkać się z przesłaniem pozostawionym przez poetę – żołnierza:

O świecie bez marzenia, jałowy i twardy
Zanim moc twoja zadrży, nim z trwogi pobledniesz,
Nim cię czasy cierpienia uleczą z pogardy,
Proś o miłość, myśl jasną i słowo powszednie.

Nad schodami fotografia Władysława Sebyły.

Maria Dorota Pieńkowska


Wszystkie fragmenty utworów Sebyły[w:]
Władysław Sebyła, Wiersze zebrane, Warszawa, 1981.
Ponadto wykorzystano cytaty pochodzące z następujących źródeł:
Władysław Sebyła, Bunt ludzi. Strzępy niescenicznego dramatu. 7 wizji inedita, Muzeum Literatury, k. 882
Sabina Sebyłowa, rękopiśmienny pamiętnik, Muzeum Literatury, k.906

Tekst pochodzi z katalogu wystawy – więcej

Fot. Anna Kowalska / ML

Słowa kluczowe: ,

Dodaj komentarz:

Przed dodaniem komentarza prosimy o przepisanie słów z obrazka (zabezpieczenie przed spamem).

 
Copyright © 2010-2017 Muzeum Literatury | Cennik | Cookies | Logotyp ML | Przetargi i zamówienia publiczne | BIP